Czyli kącik prawdziwego mężczyzny.

Dziś rozpocznę malutki cykl – jak zagospodarować sobie piwnicę w domku jednorodzinnym. Malutki bo planuję tylko dwa wpisy na ten temat. Pierwszy dotyczyć ma dostosowania nieużywanego już garażu pod domem jako miejsce do przechowywania i zarazem mały warsztat. Drugi natomiast wpis ma być o dostosowaniu pomieszczenia pod pracownię, studio czy gabinet. Plan działania był taki aby wykonać to budżetowo – z racji tego, że to jednak piwnica, nie chciałem topić tam nie wiadomo jakiś nakładów finansowych. Założenie: ma być czysto, ma być wszystko ułożone i mam mieć miejsce aby coś pomajsterkować.

Mam to szczęście, że zrobiłem sobie piwnice. Fakt, że ekonomicznie źle na tym wyszedłem bo budowanie piwnic to ogromny koszt. Wielu natomiast traktuje piwnice jako jedną wielką przestrzeń magazynowo – wysypiskową 🙂 (nowe słowo wymyśliłem). W moim przypadku było podobnie. Brak czasu skutkował mnożeniem się tam gratów które nie zawsze były potrzebne. Pod domem miałem także garaż pod samochód – używałem go jak miałem mały samochód. Rodzina się powiększyła – samochód również i garaż stał się kolejnym magazynem. Postanowiłem to zmienić.

Tak oto dochodzimy do genezy powstania tego pomysłu.

Garaż jako warsztat do majsterkowania.

Mój garaż wymagał posprzątania 🙂 – tego zdjęcia nie uwzględniają bo nie lubię się chwalić bałaganem :). Ważne, że nie było tragedii i udało się go ogarnąć. Pierwszą czynnością było odkurzenie, umycie i za gruntowanie powierzchni. Wstępnie planowałem pokryć podłogę żywicą epoksydową ale nie znalazłem w tamtym czasie godnej firmy. Postanowiłem zatem nauczyć się układać płytki :).

Płytek nigdy nie układałem – ale, że to garaż postanowiłem spróbować. Po gruntowaniu przyszedł czas na rozplanowanie ułożenia płytek.

Wyszło oczywiście, że ściany troszkę krzywe, że będzie dużo cięcia. Także łatwo nie będzie… ale co tam to ma być poligon doświadczalny.

Do układania wybrałem najtańsze płytki 30×30 jakie znalazłem. Klasycznie klej, krzyżyki i tak szło…

Pomocnik też się pojawiał

Najtrudniej było mi zakończyć układanie. Dodatkowo na środku garażu mam w podłodze kanalik na wodę. Jak to zrobić 🙂 – zrobiłem jak umiałem. Oto efekt.

Przyszedł czas na fugowanie. Chyba najfajniejsza część. Po fugowaniu jest tak:

Przyznajcie – wyszło zacnie. Ależ byłem z siebie dumny. Niby takie nic a jednak cieszy.

Etap kolejny uzbrajanie garażu.

regały marketowe – idealnie się wpasowały
wykonałem dodatkowe oświetlenie i instalację elektryczną

Efekt finalny wygląda tak:

część magazynowa
część robocza

Podsumowując.

Nauczyłem się układać płytki – a to przydatny skill. Ogarnąłem garaż no i mam wreszcie miejsce gdzie mogę sobie coś podłubać 🙂 Polecam próbować. Uczyć się nawet jak pewne prace nie wykonamy jak profesjonalista – ale ważne, że doświadczenie i odwaga czynią z nas profesjonalistów a wiedza w tych czasach leży na ulicy. Internet jest taką studnią, z której można czerpać garściami. Do dzieła!